Szukaj

jakto.co - Portal dziennikarstwa społeczno-kulturalnego.
Dodano przez: advo

fot. Przyjaciel dzwoni do przyjaciela - Stary, za 8 miesięcy zostanę ojcem! Będę mieć syna! - Świetnie, jak go nazwiecie? - Józio, po dziadku. - Ładne imię. Gratuluję rozpoczęcia projektu "Józio". Oby zakończył się sukcesem! Projekt "dziecko", projekt "związek idealny", "ślub" czy "szczęśliwe małżeństwo".b_46_79_16777215_00_images_artykuly_2.jpeg

 
Przypisana kiedyś do sfery zawodowej projektomania rozpanoszyła się już we wszystkich obszarach naszego życia. Dziś każdy z nas jest menedżerem projektu "ja". Myślimy o swojej egzystencji w sposób linearny i zadaniowy. Szukamy optymalnych ścieżek dojścia do założonych celów. Szacujemy ryzyka, ale nie chcemy ponosić i doświadczać porażek. Projektujemy i planujemy czas wolny, rozwój dzieci, prognozujemy ryzyko zepsucia się pralki i ewaluujemy zaangażowanie partnerów. Szukamy mierzalnych wskaźników szczęścia i sukcesu.

Zewsząd atakują nas kamienie milowe, fazy, strategie działania, cele krótko- i długoterminowe. Precyzyjna struktura naszej codzienności zaczyna przypominać perfekcyjną podstawówkową rozprawkę – musi mieć wyraźnie zaznaczony wstęp, środek i zakończenie. 


Czy życie może być jak projekt? Ma potencjał. W końcu każde zakończy się śmiercią, więc mamy motywujący punkt dojścia i cel ostateczny. A co z resztą czasu pomiędzy narodzinami a zgonem? Ano trzeba je czymś wypełnić. Najlepiej wieloma innymi projektami! Gorzej, jeśli któregoś dnia obudzimy się z kamieniem u szyi zamiast kolejnego przekroczonego kamienia milowego w naszym biogramie…

W tym życiowym konkursie na najlepszy projekt straciliśmy z oczu inne słowo na literę P – proces. Niestety proces nie jest już tak sexy jak projekt. Z trudem daje się upchnąć w elastyczny nawet algorytm i nieraz generuje błędy. Projekty o jasnej i określonej procedurze znakomicie redukują lęk egzystencjalny, zajmują czas i umysł. Proces zamiast przynosić pewność, obnaża i odsłania. Czasami pędzi, czasami zawraca, niekiedy staje jak wryty. Niepokoi, ciekawi, cieszy, smuci, irytuje i złości. Wystawia nas na działanie emocji i domaga się autorefleksji. Bardzo często nie ma zegarka, laptopa i kalendarza. Nie zna się na mapie, nie czyta drogowskazów. I nie wierzy w powiedzenie, że czas to pieniądz.
b_32_75_16777215_00_images_artykuly_4.jpeg
Zachodnioeuropejski rytm i etos pracy sprawił, że wszystkie dziedziny życia najchętniej oglądalibyśmy przez pryzmat prawideł optymalizacji projektu. Takie mamy też oczekiwania wobec rozwoju osobistego czy usług psychologicznych. Krótkoterminowe rozwiązania, błyskawiczny format mentalnego dysku i wgranie nowego, bardziej funkcjonalnego oprogramowania. Byle szybciej, byle do przodu. Jak grzyby po deszczu powstają kolejne wersje terapii krótkoterminowych.

Sama jestem zwolenniczką rozwiązań efektywnych i kompleksowych. Czasami jednak warto się zatrzymać i uczciwie zadać sobie pytanie – czy tego właśnie potrzebujemy? Kolejnych sztywnych ram projektowych z bodźcem czasowym? Szybkiego i bezbolesnego przeprogramowania? Nowej nieskazitelnej tożsamości, nowego wykrochmalonego ja?
b_43_75_16777215_00_images_artykuly_5.jpeg
Czy transformacja historii osobistej koniecznie musi znaczyć, że już następnego dnia po pierwszej sesji zobaczysz w lustrze perfekcyjnego pana domu i triumfującą kobietę biznesu? Głęboko wierzę, że już niebawem znajdziemy w mózgu strukturę, której podrażnienie spowoduje kompletny reset systemu. Kolejny triumf wszechobecnego projektu. A może nie chodzi o to, żeby mieć nowe ja, które w sposób optymalny zareaguje na wszystkie życiowe sytuacje. Może wystarczy bardziej świadome. Takie które, gdy uruchomi się określona, stara reakcja, będzie wiedziało jak zminimalizować koszty i jak przełączyć się na nową interpretację, nowe zachowanie, nową odpowiedź emocjonalną. Ale z całą świadomością, że stara występuje lub może wystąpić i nie jest to nic strasznego.

b_39_73_16777215_00_images_artykuly_6.jpegThe gift of imperfection. The gift of being a human. Oczywiście możemy się zaprojektować. Od góry do dołu. Wzdłuż, w poprzek i wspak. Będziemy żyć w świecie estetycznie zaprojektowanych pewności. Zrezygnujemy tylko z przygody i ekscytującego dreszczyku nieznanego. Wyrzucimy do śmieci te odłamki niepewności, które czynią nasze życie pełnym niezwykłych niespodzianek i cudownych zaskoczeń. Miłość, przyjaźń, twórczość, radość, odpoczynek – na wszystko znajdziemy formułę.
 
A życie będzie kolejnym, krok po kroku zaplanowanym projektem do zamknięcia. Z bardzo nieuchronnym deadlinem.b_44_108_16777215_00_images_artykuly_7.jpeg

Artykuł z bloga psychologicznego www.agathos.blox.pl

Zobacz również

  • Fizyka Różowego Królika
    Fizyka Różowego Królika
    O szkole mówi się często w kontekście problemów. Autorzy proponują przyjrzeć się pani Beacie Charycie Galas z innej perspektywy. To nauczycielka fizyki z...
    szkoła, nauczyciel, fizyka
    4

    Fizyka Różowego Królika

    O szkole mówi się często w kontekście problemów. Autorzy proponują przyjrzeć się pani Beacie Charycie Galas z innej perspektywy. To nauczycielka fizyki z powołania, która wie czego chce nauczyć młodych ludzi i wie, że fizyka jeszcze nikogo nie zbawiła. Że są w życiu ważniejsze rzeczy i potrafi z uczniami rozmawiać. Słowo rozmawiać jest tu kluczowe. 
    Dodano przez:
  • Granice
    Granice
    Reportaż z projektu: Razem-Świadomie-Skutecznie w którym wzięła udział młodzież Polski i Białorusi.
    Białoruś, projekt, serduszko...
    9

    Granice

    Reportaż z projektu: Razem-Świadomie-Skutecznie w którym wzięła udział młodzież Polski i Białorusi.
    Dodano przez:

Zgłoś naruszenie zasad

Naruszenie(podaj link):
Email:
Opis naruszenia
Wpisz wynik działania 2+2*2
Wyślij
jakto.co na Facebook